|
sobota, 26 kwietnia 2008
Testowanie trzecioklasistów
16 kwietnia 9-10-latki z trzecich klas szkół podstawowych pisały Ogólnopolski sprawdzian kompetencji trzecioklasisty. Sprawdzian zorganizowała Gazeta Wyboracza i wydawnictwo Operon. Nie był obowiązkowy, zgłosiła się prawie połowa szkół podstawowych w Polsce. Dzieci przejęte, ubrane na galowo, pisały test oparty na fragmencie "Akademii Pana Kleksa". Odpowiedzi są dostępne w Internecie już od jakiegoś czasu, ale na wyniki przyjdzie poczekac jeszcze kilka tygodni. Tydzień później swój egzamin pisali trzecioklasiści z gimnazjum. To już nie była zabawa, bo wynik testu ma wpływ na przyszłość. Arkusze pytań i odpowiedzi dostępne są pod tym adresem.
sobota, 09 lutego 2008
Szesnastolatek a decyzja o całym życiu
Onet.pl, za Dziennikiem, podaje, że minister Katarzyna Hall ma koncepcję dotyczącą specjalizacji. Nauczanie ogólne miałoby się zakończyć po I klasie liceum. Potem obowiązkowy zostałby tylko język polski i obce oraz matematyka - dla wszystkich, z tego co zrozumiałam, oraz trzy dodatkowe, wybrane przedmioty. Czyli już w wieku 16 lat młody człowiek musiałby zdecydować, co chciałby w życiu robić, i w tym kierunku się kształcić. Owszem, pomogłoby mu to w dostaniu się na studia - jeśli przez dwa lata do matury nie zmieni zdania. A jeśli zmieni? Cóż, zapewne czekają go i jego rodziców kosztowne korepetycje. Czy mając 16 lat można kategorycznie stwierdzić, że powołaniem jest fizyka, a nie nauki humanistyczne? Czy w wieku 16 lat można stwierdzić, że powołaniem jest filologia, a nie medycyna? Decyzja podjęta w pierwszej klasie liceum może okazać się wiążąca na całe życie. Chyba że człowiek ma dość talentu i samozaparcia, by po roku tę decyzję skutecznie zmienić - albo ma na tyle bogatych rodziców, że korepetycjami wesprą jego szukanie drogi życiowej. Cóż... Nawet jeśli by uznać, że szesnastolatek dojrzał do podejmowania decyzji na całe życie, pozostaje jeszcze jedna kwestia. Wykształcenie ogólne jest pomocne w życiu. Pozwala rozumieć to, co się czyta, daje podstawy do poruszania się w świecie, umożliwia ocenę wydarzeń i wyszukanie potrzebnych informacji. Dzieci uczy się inaczej niż młodzież u progu dorosłości. Wiedza przekazana w podstawówce i gimnazjum nie wystarczy dorosłemu człowiekowi w podejmowaniu dojrzałych decyzji - jako wyborca, jako rodzic, jako konsument. Kogo chce wychować minister Hall? Wąskich specjalistów podatnych na propagandę i reklamę?
poniedziałek, 15 października 2007
O rok wcześniej
Minęło kilkanaście miesięcy, odkąd minister Giertych zwrócił wolność pięciolatkom, a odrzucona przez niego koncepcja powraca. We wrześniu pojawiła się jako plotka, która wzbudziła mieszane uczucia na forum eMama. Mieszane uczucia - czyli jedni skakali do góry z radości, inni wdeptywali koncepcję w błoto. Dziś onet za "Dziennikiem" podaje konkretne daty: "Już we wrześniu 2009 r. do pierwszej klasy pójdą sześciolatki. A w przyszłym roku szkolnym do obowiązkowej "zerówki" trafią pięcioletnie dzieci." Dodają przy tym, że pomysł popiera PiS, PO i LiD - rzadko się zdarza tak szeroka zgoda w polityce, więc chyba tym razem się uda. Szkoda tylko, że opis jest tak ogólnikowy. Na forum eMama znów temat dzieli entuzjastów i sceptyków.
sobota, 16 grudnia 2006
O dzieciach i modach - komentarz
Przeczytałam dziś artykuł Gdy dziecko ulega modzie Hanny Bartoszewicz - i jestem wielce zdumiona konstrukcją tej publikacji. Teza jest taka: wśród dzieci zawsze były mody na różne gadżety i zabawki, teraz na topie są WITCH i Bionicle. Generalnie autorka radzi rodzicom, aby w kwestii drobiazgów takich jak ulubione lalki czy gadżety nie stawiali większego oporu, wprowadzając jako jedyny czynnik ograniczający kwestię finansową. OK, tu się zgodze. A zaraz potem autorka płynnie przechodzi do "naprawdę poważnych dylematów". I co umieszcza w artykule o modzie wśród dzieci? A proszę, cytuję: "Np. niewierzący rodzice nie chcą posyłać dziecka na religię, ale wtedy należałoby ono do nielicznych w klasie w tej sytuacji". No. To kwestię wychowania religijnego, duchowego zrównujemy z kwestią, czy koszulka różowa z Barbie, czy szarobura w guście mamusi. Czepiam się? Możliwe, po lekturze forów na których czytam często "Jakim prawem Kościół wtrąca się do tego, kogo wybieram na matkę chrzestną?!" (rozwódkę żyjącą konkubinacie) albo inne, równie piekne kwiatki, jestem uczulona na instrumentalne traktowanie sfery religijnej. Tym bardziej, że w kolejnym akapicie autorka pisze: "Owczy pęd jest naturalną obroną przed wykluczeniem ze stada."
środa, 18 października 2006
Dziecko a komputer
Właściwie odkąd dziecko pojawia się na świecie, a nawet jeszcze wcześniej, pojawiają się pytania o to, na jak bliską zażyłość potomka i maszyny możemy pozwolić. Kobieta w ciąży, wg przepisów BHP, może pracować przy komputerze do 4 godzin dziennie. Komputer w małym mieszkaniu, w którym pojawia się niemowlę, to pytania, gdzie ustawić łóżeczko i maszynę, żeby oczy malucha nie były atakowane bodźcami z ekranu i żeby ograniczyć wpływ szkodliwego promieniowania. Raczkujący bobas to problem, jak zabezpieczyć komputer przed małym ciekawskim stworzeniem, które może pogryźć i wyszarpnąć kable albo a najmniej spodziewanym momencie nacisnąć guzik. No a potem ma już tyle rozumku, że mogłoby zacząć z komputera korzystać. Są gry, a raczej internetowe zabawki, już dla dwu- czy trzylatków. A na forum Gry i zabawy w wątku "strony w internecie dla 3-4 latka" rozwinęła się dyskusja, od kiedy dziecko może się bawić komputerem. Są głosy, że czterolatek jest za mały. Prędzej czy później, ale jednak dziecko zacznie z komputera korzystać. No i wtedy pojawi się pytanie: W jakim wieku dziecko powinno miec swój komputer?". Nie ma łatwej odpowiedzi. Czasami łatwiej jest kupić dziecku oddzielną maszynę niż ryzykować, że w swej ciekawości i niedoświadczeniu jednym ruchem ręki dziecko zniszczy wielomiesięczną pracę rodzica. Innym razem prościej jest udostępniać swój, rodzicielski komputer dziecku na ściśle określony czas i zadania. Na pewno inaczej jest, gdy komputer dziecka ma być pierwszym w domu, a inaczej, gdy którymś kolejnym. Inaczej, gdy w domu jest stały dostęp do Internetu, a inaczej, gdy nie ma wcale. W każdym razie, przyjdzie taki moment, że dziecko, właściwie już prawie młodzież, stanie się regularnym użytkownikiem komputera. Wielu rodzicom (szczególnie tym pracującym, których godzinami nie ma w domu) sen z powiek spędza pytanie, jak długo potomek korzysta z komputera, jak go używa, gdzie chodzi - i jak to kontrolować. Na forum Komputery często pojawia się taki wątek; ostatnio padło pytanie o blokadę komputera dla dziecka, chłopca, który "lat ma 12 i ciagle cos grzebie w komputerze". Część dyskutantów wysuwa ponure twierdzenia, że nic się nie da zrobić, że każda blokada jest prędzej czy później do obejścia - a matce pozostaje tylko zaufanie do tego, jak wychowała syna. Pewnie mają rację, ale czy to znaczy, że rodzic powinien zrezygnować z wszelkich prób wpływania na czas i miejsce, w którym jego dziecko odwiedza Sieć?
niedziela, 15 października 2006
Jak wybrać szkołę dla dziecka
Jak to w reklamie mówią, szkołę wybierają rodzice. Na pewno podstawową, bo w przypadku gimnazjum dziecko może mieć już coś do powiedzenia - albo i nie mieć, a zadecyduje test kompetencyjny po szóstej klasie. Na forum Starsze dziecko zaczynają pojawiać się pytania o wybór podstawówki. Od pytań konkretnych "Czy w mieście A lepsza podstawówka X czy Y?" do bardziej ogólnych, o kryteria i ich wagę. Pojawił się też wątek linkujący co lepsze dyskusje z poprzednich lat. Po przeanalizowaniu jego zawartości można jeszcze przeczytać, co na forum Edukacja pisała półtora roku temu Mama nastolatka o wyborze szkoły ponadpodstawowej - wiele punktów jest zbieżnych z tymi, które omawiają rodzice przedszkolaków rozmyślajacy nad wyborem podstawówki. Kilka głosów rodziców (zadowolonych z wyboru) zebrali też autorzy artykułu z marca 2004, Rodzice o swoich wyborach - jak zawsze okazuje się, że dla każdego co innego jest ważne i inny wybór daje satysfakcję. Co jeszcze mógłby przeczytać rodzic dziecka z rocznika 2000 (i późniejszych)? Może artykuł Zbigniewa Pendela (w notce o wyborze zerówki też linkowałam jego artykuły) z marca 2004, pod tytułem, oczywiście, "Jak wybrać podstawówkę". Jako główne punkty do przemyśleń mamy: - blisko czy daleko; - jak odwiedzić szkołę; - z kolegami czy obcymi; - w rejonie czy dalej; - publiczna czy niepubliczna; - z egzaminem czy bez; - kameralna czy ogromna; - czy razem z gimnazjum; - jak sprawdzić bezpieczeństwo; - jak sprawdzić nauczanie; - kogo pytać o szkołę; - jak traktować bonusy; - czy posłać wcześniej, a może później; - czy to ostateczność. Jest też artykuł Ewy Klepackiej-Gryz sprzed 5 lat, pod tytułem "Jak wybrać szkołę" - zaczyna się niemal jak satyra na yuppies, ale dalej są i opinie dyrektorów szkół oraz nauczycieli, i rodziców, którzy mają inne kryteria niż wyścig szczurów. Artykuł niemal się nie zdezaktualizował, teraz chyba tylko łatwiej znaleźć niepubliczną szkołę z renomą, bo jednak 5 lat to szmat czasu, prawie wystarczy by jeden rocznik zaczął i skończył naukę, można oceniać efekty nauczania. A ja? Ja wybrałam szkołę blisko domu. Nie widać jej z okien, ale droga do niej nigdzie nie jest przecinana przez jezdnię, syn chodzi sam, sam wraca. To ważne, że jest samodzielny. A że szkoła ma lepszą opinię niż dwie sąsiednie i niektóre dzieci są właśnie z sąsiednich rejonów, to tylko dodatkowa premia.
środa, 13 września 2006
Rodzicielskie oko na młodego pirata
Wiadomo powszechnie, że osiemnaste urodziny nie oznaczają zazwyczaj, że młody człowiek staje się niezależny i samowystarczalny. Wręcz przeciwnie. Ten fakt postanowili wykorzystać płoccy policjanci, poszukujący wciąż nowych sposobów na walkę z piratami drogowymi - o czym pisze Gazeta na Mazowszu. Jeżeli wykroczenie drogowe popełni osoba mająca mniej niż 21 lat, to do jej rodziców trafi informacja o wykroczeniu i wysokości mandatu, a także lokalne statystyki wypadków. Pismo będzie się kończyć prośbą policji o zwrócenie uwagi na postępowanie syna lub córki. Nie wiem, czy nie wejdzie w paradę ustawa o ochronie danych osobowych, mam nadzieję, że nie. Nawet jedna osoba powstrzymana w taki sposób przed kolejnym atakiem głupoty na drodze to czysty zysk dla innych użytkowników dróg. W tym wypadku cel uświeca środki.
niedziela, 03 września 2006
Ładny wygląd na rozpoczęcie roku szkolnego
Myślałam, że od lat nic się nie zmieniło - na rozpoczęcie roku szkolnego można z rodzicami wynegocjować nową fajną bluzkę, ewentualnie rzęsy pomalować i sprawdzić, jakie to robi wrażenie na koleżankach, które na ten genialny pomysł nie wpadły (albo mama im nie pozwoliła). No dobra, nie jestem dinozaurem, zdarzały się dziewczyny malujące się do szkoły, farbujące włosy, ubierające sie jak na dyskotekę, ale było ich mało i raczej dopiero w szkole średniej. No i nie robiło im różnicy, czy to pierwszy dzień szkoły, czy siódmy. Ale dziś przeczytałam sobie artykuł z katowickiego oddziału gazety - "Do szkoły tylko po solarium" - i szczęka mi opadła. W głowie mi się nie mieści, że to może być aż tak powszechne zjawisko, żeby aż poświecić temu ładny kawał szpalty. Że dziewczyny przygotowują się dnia rozpoczęcia roku szkolnego - a takich dni w karierze ucznia zaliczającego się do młodzieży jest co najmniej kilka - w sposób godny panien młodych. I że rodzice zgadzają się wydać po kilkaset złotych na fryzjera, kosmetyczkę i solarium, żeby córuś mogła zrobić wrażenie na kolegach i koleżankach. A i chłopcy korzystają z solarium z tej samej okazji. Mam nadzieję, że to jednak marginalne zjawisko, wyolbrzymione przez soczewkę dziennikarskiego spojrzenia.
wtorek, 04 lipca 2006
Ciekawe, czy to autentyk
Dostałam e-mailem coś, co wygląda jak skan kartkówki pierwszoklasisty. Zastanawiam się, czy to autentyk, ale mogę sobie wyobrazić, że tak. Ciekawe, jaki był dalszy ciąg tej historii, czy nauczycielka spotkała się z rodzicami, czy rozmawiała z pedagogiem, a może machnęła ręką, bo w dzisiejszych czasach łatwiej spotkać obrazek z listkiem marihuany niż prawdziwy kasztanowiec?
środa, 14 czerwca 2006
Umiejętności, sprawności dziecka po zerówce
Dzięki uprzejmości rozmaitych osób na forum Starsze Dziecko, mogę podzielić się informacją o tym, co powinno umieć dziecko po zerówce. Forumowiczki dysponowały skanem, który oryginalnie wyglądał tak. Nie ma tam podanego źródła, ale na podstawie własnych doświadczeń mogę ocenić, że nie ma drastycznych przekłamań i jako ogólne wskazówki może się ta lista przydać. |
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
|